Czasami mamy tak, że potrzebujemy się po prostu wyjeździć. Czułem że to wisi w powietrzu kiedy ustaliliśmy że uda się wygospodarować tydzień w lipcu. Czujecie? Czekają na nas praktycznie najdłuższe dni w roku, a do tego głównym daniem zostanie TET Finlandia!
I wtedy zrodził się ten szalony pomysł: a gdyby tak wymieszać pory dnia, odrzucić cywilizacyjne schematy snu i zwyczajnie jechać non stop? Będziemy zatrzymywać się na krótki biwak mniej więcej w środku nocy, i na krótsze postoje podczas dnia, wtedy też będziemy sobie ucinać power-napy. Taki totalny flow. Ok, dodajmy do tego gotowanie całkiem wykwintnych dań przy ogniu, kąpiele w jeziorach i baaaaardzo duże baki naszych maszyn. Brzmi jak przepis na coś co lubię!
Jak wyszło? Mooooocno intensywnie. Natrzaskane dziko ponad 6000km, po samym TET miedzy 470 a 570km codziennie. Czy bym to powtórzył? Raczej nie, ale jako doświadczenie - bardzo cenne. Natomiast wspomnienia - bajkowo pozytywne!
Proszę, oto jest dziennik podróży który przypadkiem znalazłem w kieszeni. Czy to wydarzyło się naprawdę czy to tylko wytwór wyobraźni niewyspanego umysłu, letarg w który ten wpadł? :-)
Dzień 1 - jedziemy sobie na motorkach, dookoła asfalt i dużo ludzi.
Dzień 2 - jedziemy sobie na motorkach, dookoła asfalt i zdecydowanie mniej ludzi, na końcu jest duże jeziorko i statek.
Dzień 3 - jedziemy sobie na motorkach, w końcu ładnie, zamiast asfaltu - szuter, zamiast betonu - drewno.
Dzień 4 - jedziemy sobie na motorkach, cały czas pięknie.
Dzień 5 - jedziemy sobie na motorkach, cały czas pięknie, pojawiają się reniferki.
Dzień 6 - jedziemy sobie na motorkach, cały czas pięknie.
Dzień 7 - jedziemy sobie na motorkach, cały czas pięknie i do tego pusto, nie ma nikogo, jest jak na pustyni.
Dzień 8 - jedziemy sobie na motorkach, cały czas pięknie, na końcu wyrastają góry i zatrzymuje nas morze.
Dzień 9 - jedziemy sobie na motorkach, tylko zawracamy i jedziemy w dół mapy, pod koniec dnia wpadamy na asfalt.
Dzień 10 - jedziemy sobie na motorkach, jest nudno bo jedziemy asfaltem, na końcu wjeżdżamy na statek.
Dzień 11 - jedziemy sobie na motorkach, wysiadam ze statku i wracamy do domu, jest dużo ludzi, betonu i hałasu.
PS. Greta pobiła dwa rekordy - 630km na TET bez tankowania oraz… przekroczyła stówę na budziku! Czy będzie jak Mercedes beczka??? :-D












































Leave a comment