Rolka narzędziowa to jedna z najfajniejszych rzeczy które mamy na motocyklu, naprawdę! Nie chodzi o to że pozwala wyjść z opresji w razie awarii. Oczywiście to też, ale... jest w niej tyle ciekawych części, narzędzi, końcówek, że jej kompletowanie to w zasadzie raj dla każdego gadżeciarza, w tym oczywiście i mnie :-)
To co teraz napiszę może wydać się nieco maniakalne, ale... narzędziówka dużo o nas mówi, jakie mamy podejście do obsługi motocykla, co o nim wiemy, jak się pakujemy... :-) Wiadomo że nie możemy zabrać ze sobą wszystkich narzędzi które zapewnią że naprawimy każdy motocykl, swój i wszystkie które z nami jadą. Zamiast tego trzeba dokonać trudnej sztuki - dobrać absolutne minimum tego, co zapewni nam ciągłość i komfort jazdy na _naszym_ motocyklu. Ja do tego dochodziłem etapami i jak każdy element mojego wyposażenia moto, rolka z narzędziami przechodzi ciągłą ewolucję. W zasadzie to dwie rolki, bo doszedłem do tego że posiadam dwa zestawy - jeden na bliższe wypady, gdzie mam tylko super podstawowe i malutkie narzędzia, i mam go zawsze, drugi na wyprawy. Obydwa zestawy są niezależne, tj. nie przekładam żadnych elementów pomiędzy nimi.
Po co nam narzędzia?
W rolce mają być rzeczy, które pozwolą sprawić że unieruchomiony motocykl pojedzie dalej. To jest jej zadanie. Nie chodzi o to, aby zrobić głęboki serwis motocykla w polu rzepaku, chodzi o to aby kontynuować podróż. Narzędzia nie muszą być przy tym super wygodne, mają być małe i lekkie. Jeśli przydarzy nam się naprawdę potężna awaria to i tak prawdopodobnie skończymy w warsztacie, a tam mają odpowiednie zabawki.
Przygotowanie
Przed każdą większą wyprawą wymieniam wszystkie rzeczy eksploatacyjne w motocyklu. Dokonuje też sprawdzenia tych, których nie decyduje się wymieniać, np. wszystkie łożyska... Chodzi o dwie rzeczy, to że w ten sposób minimalizuję ryzyko że nie dojadę i to że szanuję tych z którymi jadę :-) Rzeczy które mam w rolce mają pozwolić wymienić dętkę, wyprostować lusterko, ustawić kierownicę, porozkręcać motocykl z wierzchu, w celu jego wyprostowania czy zdrutowania po większej glebie, wymienić olej czy naciągnąć łańcuch. Takie proste rzeczy. Nie wożę tych wszystkich narzędzi po to żeby wymieniać łożyska na wałku zdawczym czy zmienić tłok. Te rzeczy robi się przed wyjazdem, na spokojnie i dokładnie, w czystych warunkach, i kiedy mamy odpowiednie łożyska, niekoniecznie spasowane na szybko od Kamaza :-)
Jedno miejsce
Rolkę najlepiej zorganizować tak aby wszystkie narzędzia były w jednym miejscu. Nie zastanawiam się nigdy gdzie włożyłem łatki i klej, albo torxa 25, wszystkie te rzeczy są razem. Jedna duża rozłożona na ziemi rolka to też idealne miejsce na odkładanie wszelkich śrubek, nakrętek i małych części, które w ten sposób mamy bezpiecznie ułożone na widoku. Wyjątkowo traktuję tylko zestaw do naprawy dętki, to na tyle specyficzna "przygoda" że rozłożyłem pompkę, łyżki i dodatkowe łatki osobno, a resztę narzędzi osobno.
Samowystarczalność
Rolka musi być kompletna, tzn. musicie w niej mieć wszystkie potrzebne wam rzeczy. Wiem że często jedzie się w większej ekipie, ale co kiedy kolega odjedzie Wam przez pół dnia o 50km, bo taki miał ten dzień, albo z jakiegoś powodu wróci do domu i zostaniecie sami? Trzeba być samowystarczalnym. Najłatwiej dojść do tego jaki komplet jest rzeczywiście potrzebny przynajmniej raz używając narzędzi z rolki przy codziennych serwisach, wtedy wszystko ładnie powychodzi.
Jakość
Obecnie łatwo można kupić tani i rozbudowany zestaw narzędzi, ale kompletowanie naprawdę lekkiej i użytecznej rolki wyklucza kupowanie całych zestawów, i na ogół wyklucza także kupowanie tanich. Żeby złożyć taką rolkę trzeba szukać, w różnych sklepach, aukcjach, także poza granicami, gdzieś na ebayach za oceanem, bo tam mogą być dostępne bardzo ciekawe rozwiązania marek których u nas po prostu nie ma.
Ok, co więc jest w rolce?
- Kregia Tool Roll,
- Knipex 30 21 160mm pliers,
- 0-34mm Irega SWO 99XS adjustable wrench,
- T handle 1/4" 100mm,
- Bit-hex adaptor, Yato,
- 50mm bit extension, Yato,
- 100mm 1/4" extension, Proxxon,
- 1/4" swivel joint socket drive, Proxxon,
- Bit, socket 6mm, Bosch,
- Bit, socket 8mm, Bosch,
- Bit, socket 10mm, Bosch,
- Bit, socket 13mm, Bosch,
- Bit, torx 20, Vera,
- Bit, torx 25, Vera,
- Bit, torx 30, Vera,
- Bit, torx 40, Vera,
- Bit, torx 45, Vera,
- Bit, torx 50, Vera,
- Bit, PH0, Vera,
- Bit, PH1, Vera,
- Bit, PH2, Vera,
- Bit, slot 2,5mm, Vera,
- Bit, slot 5mm, Vera,
- Bit, slot 12mm, Vera,
- Bit, allen 2mm, Vera,
- Bit, allen 3mm, Vera,
- Bit, allen 4mm, Vera,
- Bit, allen 5mm, Vera,
- Bit, allen 6mm, Vera,
- Bit, allen 8mm, Vera,
- 8-9mm wrench Proxxon Slim,
- 10-11mm wrench Proxxon Slim,
- 12-13mm wrench Proxxon Slim,
- Spark plug wrench 14x15mm Bahco,
- Feeler gauge - 0.10, 0.15, 0.20, 0.25mm,
- Neodymium magnet,
- Toothbrush,
- Loctite 243 10ml,
- Zip ties,
- Rema Tip-Top glue SVS-VULC 5g x2,
- Rema Tip-Top patches,
- Bolts, washers, nuts,
- Electric wires,
- Fuses 10A, 15A,
- Multimeter ANENG AN101
Wszystko 1518g.
Łyżki to kolejne 172g, pompka 95g...
Kilka elementów jest dość ciekawa. Skąd wzięły się akurat takie? Pierwsza sprawa, wszystkie bity, nasadki, klucze, zostały przeze mnie tak dobrane, aby mieć tylko te potrzebne dla mojego motocykla. Nawet blaszki do mierzenia luzu zaworowego zostawiłem tylko cztery, dokładnie te których potrzebuję. Na jedną z nich nakleiłem kawałkiem taśmy silny magnes, takie "narzędzie" pozwala wyciągnąć blaszki zaworowe podczas regulacji luzów, tak aby żadna nie wpadła głębiej do silnika.
Szczypce które wożę są dłuższe i bardziej smukłe niż klasyczne kombinerki. Dzięki temu mogę z nimi dotrzeć w zakamarki pod bakiem i koło cylindra, mogę złapać delikatnie najróżniejsze opaski zaciskowe, czy zsunąć jakiś wężyk. Są też lżejsze i mniejsze od typowych. Jeszcze lepsze byłyby szczypce z zakrzywionymi końcami, ale jak je spakować aby zakrzywionym końcem nie rozpruły rolki od środka?
Nie wożę klasycznej grzechotki, preferuje w jej miejsce uchwyt typu T o długości 100mm, jest wygodniejszy i szybszy, dodatkowo na wypadek gdyby któraś śruba wymagała turbo siły, pozwala mocniej się przyłożyć. Długo zastanawiałem się czy przewidzieć miejsce na klucz nastawny, w końcu znalazłem model z firmy Irega - lekki i mały, ale o bardzo dużym rozstawie. Jego charakterystyczną cechą jest też znakomita precyzja, dzięki specjalnemu wyprofilowaniu jest bardzo smukły a przez to dopasowany do skali jaką spotykamy w motocyklach.
Dla oszczędności masy korzystam z kluczy płaskich otwartych, z których każdy ma dwa rozmiary, inny na każdym końcu. Z tego samego powodu wszystkie końcówki, nawet te największe, to bity, raz że są lekkie, dwa że dzięki temu wystarczy jeden uchwyt - wszystko do niego pasuje. Mam dwie przedłużki, 50mm i 100mm, dodatkowo przegub, to powinno pozwolić mi dostać się do każdej śruby.
Mam też klucz do świec, pełni on w rolce dodatkową funkcję - w środku upchałem dwa kleje do dętek, dzięki temu nie zostaną one ściśnięte i nie wyleją się podczas jazdy. Bardzo ciekawym narzędziem są szczypce nastawne Knipex 86. Jest ich cała rodzina, ja wybrałem prawie najkrótszy model o długości 150mm. Co potrafi to maleństwo? Przede wszystkim pozwala na ustawianie szerokości, zadaną szerokość można zablokować za pomocą specjalnego mechanizmu, maksymalna szerokość to 32mm. Uścisk ma duże przełożenie przez co jest naprawdę mocny. Muszę dokładnie sprawdzić tego Knipexa, gdyż to narzędzie w przyszłości może zastąpić wszystkie klucze płaskie w rolce, o ile tylko nie okaże się że nadwyręża łepki śrub.
Co jeszcze? Kilka kabelków do doraźnych napraw elektryki. Wśród nich także para nieco grubszych i dłuższych, które w razie sytuacji kryzysowej pozwolą odpalić sprzęt z drugiego motocykla. Mam też zapas śrubek, nakrętek i podkładek, klej do gwintów, oraz rzeczy do naprawy dętek - łatki i kleje. W przypadku tych ostatnich od wielu lat używam produktów Tip-Top, najpierw w rowerach, teraz na motocyklach, działają doskonale. Łyżki do opon to aluminiowe Accel, bardzo lubię ich profil i idealny ząbek do wrzucania opony a do tego są bardzo lekkie. Najważniejsze - mają klucz oczkowy 32, 27 i 13, a więc wszystko czego potrzebuję do zdjęcia kół w moich motocyklach. Łyżki wcisnąłem w kawałek dociętej rowerowej dętki - nie obijają się i wszystko trzyma się razem. Do pompowania kół wożę zwykłą prostą pompkę do roweru od Lezyne. Jest niezniszczalna i ma wężyk co znacznie ułatwia zabawę. Dlaczego nie kompresor? Naprawa koła w terenie to często jest sytuacja awaryjna, zdarzają się różne warunki, pompka to proste urządzenie, trudno ją zniszczyć czy zalać, po prostu jej ufam.
Na koniec multimetr. To zakup z Aliexpress, bardzo małe urządzenie. Nie mogę o nim jeszcze nic napisać poza tym że zbadany w podstawowych zastosowaniach działa. Jego główna zaletą jest niska cena i wymiary. Posiada też obudowę, która chroni go w transporcie.




Leave a comment