Zaczyna się to, na co chyba wszyscy czekaliśmy najbardziej - bezkres! Wkraczamy na hamadę, jedziemy po niej trochę off-piste i trochę po widocznych lepiej lub gorzej śladach i drogach. Robimy słynny Citroen track.
Wolność wlewa nam się do głów wszystkimi możliwymi sposobami. W jednym momencie tracimy rozum i zaczynamy wywijać bączki. Chwilę później znajdujemy się nagle w sytuacji że właśnie rozbiliśmy obóz na szczycie małej wydmy, a w ciemnościach przechodzi obok stado wielbłądów, słyszymy jak strzelają im kolana... Do Merzougi wjeżdżamy zupełnie od tyłu. Bawimy się doskonale, pozwalamy sobie na camping z basenem i poranny rajd po wydmach.











.thumb.jpg)




.thumb.jpg)
.thumb.jpg)













.thumb.jpg)






.thumb.jpg)











.thumb.jpg)
Leave a comment