Odkrywanie świata samochodem w wielu aspektach przypomina to samo na motocyklu, jednocześnie to jest inny świat. Bo z jednej strony ma się te wszystkie rzeczy, gadżety i poczucie siły przynależnej wadze pojazdu, można brawurowo wziąć prysznic, otworzyć butelkę wina prawdziwym korkociągiem, i oglądać gwiazdy przez przywiezioną lornetkę, siedząc na wygodnym krześle. Ale to wszystko kosztuje, a cena jest spora. Tempo, zupełnie inne doznania płynące z samej jazdy, mniej wolno, mniej można... Na chwilę przestałem być nawiedzonym nomadem wzbudzającym małą sensację w miejscu gdzie docieram, przeistoczyłem się w pół-cywilizowanego podróżnika w wygodnej gablocie, w eleganckiego podróżnika... Oczom państwa pragnę powierzyć kilka kadrów z Turcji. Nieśmiało dodam, jak zwykle przy okazji Turcji, jest wspaniała!
PS. Najlepsza fota, jak i kilka innych w galeri ustrzeliła Ewelina Halastra
























































Leave a comment